Mój sposób na choroby Maksika

Kategoria: Dziecko Opublikowano: piątek, 02, czerwiec 2017 Super User Drukuj E-mail

U nas jedno i to samo powraca co kilka miesięcy.

Zaczyna się od kataru, zawsze przy nim jest kaszel, a jak kaszel to i czasem wymioty. 

Maksik ma prawie 3 lata. Nie przyjmuje antybiotyków. Chodź każda wizyta u lekarza, kończy się przepisanym antybiotykiem. Pediatra twierdzi, że tak na wszelki wypadek, bo może się coś zaczyna dziać.

Też macie takich lekarzy?

My przestaliśmy do nich chodzić. Tylko po skierowanie jedynie.

Jak widzę, że coś go rozkłada. A widać to zawsze. Tylko trzeba dobrze obserwować dziecko. Tak, tak wiem zmęczenie, cały dzień w pracy, setki obowiązków. I jeszcze dostrzegać czasem małe oznaki nadchodzącej choroby. Pewnie sobie teraz pomyślicie co ona plecie. Np. u Maksika zaczyna się zawsze wieczorem szkliste oczy, pomimo, że nie ma gorączki. W nocy się kręci. Tak wiem, że dzieci się kręcą w nocy, ale przed chorobą wygląda to trochę inaczej. No i już wtedy zaczynam działać. Nie czekać czy się coś rozwinie czy nie.

W pierwszej kolejności podaje dużo płynów u Nas to woda z odrobiną soku domowej roboty oczywiście z witaminą C. Maksisk od skończenia roku i pierwszej poważniejszej choroby przyjmuję kwas l-askorbinowy w proszku. Jest bardzo kwaśny, ale to czysta witamina C bez dodatków chemicznych tak jak popularne zaczynające się na R... Ja dodaje odrobinę soku dla złagodzenia smaku. Można ją podawać do wszystkiego (oczywiście nie do gorącego, ale to oczywiste chyba) herbaty, napoju, soku, potraw, deserów. Najlepiej smakuje z koktajlami.  

Ile no właśnie tu Wam nie powiem ile. Robię to na wyczucie. Mam taka malutką plastikową łyżkę po lodach. W niej mieści się jeden gram proszku. Powinno się podawać co godzinę o jeden gram więcej niż poprzednio, aż do wystąpienia luźnego stolca. Potem stopniowo zmniejszać dawkę i zostajemy przy dawce gdy stolce wrócą do normy. Ja jednak u syna dodaje do butelki takiej 200 ml półtorej grama, dodaje łyżeczkę soku domowej roboty (najlepiej malina, czarny bez). Wypija przez dzień 3 takie butelki, czyli około 5 gram. czasem mniej czasem więcej. Czasem przekupuje, żeby pił bo wiadomo, że jak choroba to dziecko nie chce jeść, ani pić. Pije tak, aż przejdzie.

Zawsze dostaje olej lniany lub kokosowy (nierafinowany). Łyżeczka rano i wieczorem. Nawilża gardło, które podczas kaszlu jest podrażnione, pomaga zwalczać infekcję. Ma działanie antybakteryjne.

Jeden posiłek w ciągu dnia to kasza jaglana. Z tym nie ma problemu, bo syn ją uwielbia z bananem, rodzynkami i orzechami.

No i najważniejsze co powinno być jako pierwsze. Wychodzimy z dzieckiem na dwór, niezależnie od pagody. Nie mówię tu, gdy dziecko ma dużą gorączkę. U dziecka gorączka zaczyna się powyżej 38, a nie od 37. W tym czasie wietrzymy mieszkanie.  

Koniec!

U nas to do tej pory wystarczyło, żeby uniknąć antybiotyków. Rówieśnicy syna, są już przynajmniej po kilku antybiotykach.

Ps. mój syn ma ciągły kontakt z dziećmi z przedszkola, żłobka, szkoły. Pracuję jako niania w domu z synem i zajmuję się również dziećmi chorymi, które nie chodzą do przedszkola. Moje sposoby nie pomogą waszym dzieciom nie chorować zupełnie. Pomogą opanować chorobę na tyle, że łagodniej ją przejdzie i może uda się wam uniknąć antybiotyku.

HISTORYJKA od której zaczęło się moja nieufność do antybiotyków (lekarzy). Syn po skończeniu roku, miał przez 2 tygodnie kaszel. Straszny taki szczekający. Poszliśmy najpierw na pogotowie. Lekarz dyżurny obsłuchał, obejrzał nie przeprowadził wywiadu. Bo by się dowiedział, że najpierw chorowaliśmy my z mężem. takie same objawy. Zero gorączki, normalnie jadł, bawił się, miał tylko katar i kaszel. Oczywiście dał antybiotyk. Po moim zapytaniu to co synowi jest. Dowiedziałam się, że coś się zaczyna dziać i lepiej antybiotyk podać na wszelki wypadek. Wtedy wykupiłam go, ale nie podałam. Następnego dnia poszłam do naszej pediatry. Zbadała były zmiany na oskrzelach i podobno na płucach. Kazała natychmiast antybiotyk podać. Pytałam się czy ma czerwone gardło, czy to bakteria. Nie dostaliśmy odpowiedzi. Tylko, ze antybiotyk mu nie zaszkodzi. Ale my jak to my. Nie bylibyśmy sobą. Pojechaliśmy na dyżur do szpitala dziecięcego. No i co po dokładnym wywiadzie, który wcześniej nie przeprowadził żaden lekarz. Powiedział, żebyśmy nie dawali w żadnym wypadku antybiotyku bo to wirusówka. Tylko byśmy mu zaszkodzili. Dla pewności kazał zrobić badanie krwi morfologia i crp. No i wyszło jak byk, że wirusówka. Podalibyśmy antybiotyk i zniszczylibyśmy synowi florę bakteryjna na kolejne kilka miesięcy, którą nie jest łatwo odbudować. Zaczyna się od jednego antybiotyku i potem lawina się nie kończy.

Odsłony: 140

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Tosave

RoseHairExtensions.com

Regalia

cegła na sciane

Newchic

Streetcom