Realizacja naszego marzenia

Kategoria: Słoneczna polana Opublikowano: sobota, 21, maj 2016 Drukuj E-mail

Każdy z nas ma marzenia. Tylko jedni boją się o nich mówić głośno, drudzy ciągle o nich mówią publicznie, trzeci je spełniają. I my od dziś należymy do tej trzeciej grupy :-)

Długo myśleliśmy nad zmianą sposobu życia. Męczy nas mieszkanie w bloku. To nie nasza bajka. 6 lat temu myśleliśmy standardowo. Ślub i mieszkanie aby jak najszybciej wyprowadzić się od rodziców. Jak to robi większość młodych chcących się usamodzielnić. Zakup mieszkania kredyt na 17 lat i tak tkwiliśmy. Spędzaliśmy czas tak przed telewizorem, komputerem, niezdrowe jedzenie, alkohol, znajomości, które pokazały z biegiem czasu, że nie były warte naszej uwagi. Aż przyszedł pewien moment. Zaczęliśmy myśleć nie tylko o nas i o naszych przyjemnościach. Długie przygotowania, większa aktywność, porzuciliśmy chipsy, fast foody i wiele innych szkodliwych produktów. Zaczęliśmy czytać informacje, które niektórych do dziś szokują. Ale powoli małymi krokami zaczęła się w Nas przemiana. Poczuliśmy jak byśmy odnaleźli siebie od nowa. Choć rodzina, znajomi i wiele innych zupełnie nieznanych nam ludzi twierdzi, że to wymysł mojego męża. Ale to po części też mój wymysł. On to zapoczątkował i pozostaniemy mu wierni. Prawie 2 lata temu urodził się chłopiec. Nasz syn, to dzięki niemu zaczęliśmy poszukiwania alternatywy oczywiście według Nas tej lepszej, aby uciec od świata i schować się w swojej Słonecznej Polanie. Tak nazwaliśmy kawałek naszego raju. Choć zapożyczyliśmy się u rodziny i jeszcze przez kilka lat będziemy go spłacać. To już dziś wiemy, że było warto. A skąd to wiemy? Po pierwsze patrząc na naszego synka szperającego w ziemi i krzyczącego z zachwytu, gdy odkopał robaka. I w końcu nasze spojrzenie. Ten blask w oczach gdy nasza noga przekroczy granice naszej polany i co najważniejsze, że nie chce nam się z tamtąd wracać. Choć jeszcze wiele, a raczej ogrom pracy przed nami i choć wielu z was myśli, że nie damy rady, uprawiać naturalnie nasze pole, bo bez chemii się nie da. To i tak się nie poddamy. Będziemy popełniać błędy i uczyć się na nich aby stać się lepszym człowiekiem "gospodarzem na swej ziemi". Od dziś każdy będzie mógł śledzić nasze losy i poczynania. Skończą się pytania co robimy na działce. O wszystkim będzie można przeczytać i zobaczyć w zakładce Nasze Marzenie. A my udowodnimy sobie i innym, że przetrwamy każdą bitwę i każdą wojnę i nigdy się nie poddamy. 

Szczegóły działki:

30 arów- rolna (pastwiska). Znajdują się drzewka owocowe jeszcze nie wiemy dokładnie poczekamy na sezon i się dowiemy, które zostaną z nami na dłużej, a które się z nami pożegnają,  sporo krzaków czarnej porzeczki tylko nie wiemy czy się nadają do spożycia,  klony i sosny, dzika róża jeszcze nie wiemy jaki los ją spotka, pokrzywy mamy zamiar wykorzystać na susz i pić jako ziółka no i szczaw ale coś go zaatakowało bo dziurawy. Klony pewnie zostaną wycięte jesienią. Sosny na razie zostaną z nami. Ogólnie działka nie była uprawiana bardzo długo oprócz tej "naszej" krowy. 

A o to relacje co do dnia dzisiejszego zrobiliśmy na działce.

Widok miejsca, którym jako pierwsze się zajęliśmy. Na razie wykopany dół pod garaż. Część ziemi przeznaczyliśmy na skalniak, który w przyszłości zamierzamy zrobić. Druga część wysypana została na skoszony maczetą trawnik. Myślimy, że dzięki temu zabiegowi trawa nie będzie tak szybko odrastać i pozbędziemy się kilku nie proszonych gości. Choć z jednym będziemy walczyć długo.

Tak wyglądała przed rozpoczęciem prac wczesną wiosną

Dziś tak przekopany widłami górną warstwę trawy i starą łopatą zebrana część ziemi do gliny. Warstwa trawy będzie podłożem pod skalniak. Dół pod garaż blaszany (Oczywiście wszystko legalnie. Odrolniona działka w tym miejscu i będzie zgłoszony). Piach zebrany do gliny został rozsypany dość grubo na trawnik, żeby nieco wyrównać ten kawałek działki bo jest lekki skos. 

Nasza darmowa kosiarka. A raczej wygniatarka do trawy. A dokładniej to nie nasza tylko sąsiadki. Pasie się tam już tyle lat więc ma nasze pozwolenie na dalszą pracę.

A taki widok na pożegnał. Żyć nie umierać.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

MAMBABY

MAMBABY

Rabat dla fanów MamBaby

MAMBABY