To nasz cel. Kwintesencja naszych dotychczasowych poczynań

Kategoria: Słoneczna polana Opublikowano: niedziela, 03, wrzesień 2017 Drukuj E-mail

Dwa lata temu stanęliśmy na tym kawałku łąki.

Już wtedy wiedzieliśmy, że to tu stworzymy nasz raj. 

Marzenie i cel jaki sobie obraliśmy:

Być w jak największym stopniu samowystarczalnym.

Wylaliśmy na niej hektolitry potu, setki litrów łez i kilkadziesiąt litrów krwi.

Uczymy się życia na nowo.

Zaczynamy wszystko od początku.

Dziś uświadomiłam sobie, jak ciężka praca jeszcze przed nami.

Wielkie plany co do działki mamy- staw, sad, grządki podwyższone, kury, kozy, indyki. I jeszcze o wiele więcej.

To przed czym ludzie uciekają do miasta.

Jest naszym życiowym celem.

Nie jesteśmy idealnym małżeństwem. Wiele nam brakuje do dobrego.

Jedyne co Nas łączy to wspólny cel: Życie na wsi. No i oczywiście syn, ale o tym nie trzeba mówić.

Dobra koniec gadania przejdę do rzeczy. 

Kwiaty w domu mi usychają, próby hodowania pomidorów na balkonie mnie przerosły. Nawet koperek w doniczce nie wzeszedł.

Na działce jedna grządka, 1 m na 4 m. Za pierwszym podejściem nie wzeszło nic.  Normalnie się załamałam. Odpuściłam i dopiero miesiąc temu powróciłam do tematu. Motyka poszła w ruch. Jaja mrówek co 30 cm. Przekopałam 2 razy i na kawałeczku. Teraz żałuję, że nie na całej grządce posiałam z nasion: arbuza, dynię, koperek, natkę pietruszki, sałatę, burak ćwikłowy, rzodkiewkę, kalarepę i marchewkę. Tym razem wszystko się tak bujnęło bez żadnego obornika. Najlepsze, że praktycznie nie podlewane. Tyle co deszcz napadał. Bo nie mamy na działce wody. 

Dzisiejszy obiad jest kwintesencją wszystkiego co do tej pory robiliśmy i o co tak naprawdę chodzi nam w życiu.

Ziemniaki, o których zapomniałam już dawno. Posadziłam na ziemi, zamiast je zakopać i dziś co prawda malutkie, ale jakie pyszne prosto z działeczki powędrowały na nasz talerz. Sałata normalnie jestem w szoku. Bo ślimaki się zaczęły do niej dobierać. Wylądowała w naszej sałatce. No i cebulka, z która nie wiedziałam co zrobić. Bo szczypior z niej już nie wyrośnie. Wylądowała zawinięta w zrazach. Cóż chcieć więcej. 


Próby ujarzmienia chwastów i trawy. Teraz w końcu zaczyna wyglądać jak działka. Bynajmniej inaczej niż łąka z 2 metrowymi chwastami. Na razie wygrywa natura. Jeszcze nie skosiliśmy całej działki, a już trzeba drugi raz kosić. 

No nasz widok w drodze na działkę. Pozowała do zdjęcia.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Tosave

RoseHairExtensions.com

Regalia

cegła na sciane

Newchic

Streetcom